Список форумов Поговорим о Польше Поговорим о Польше
Уютный форум о Польше и не только - www.forum.opolshe.ru
 
 FAQFAQ   ПоискПоиск   ПользователиПользователи   ГруппыГруппы   РегистрацияРегистрация 
 ПрофильПрофиль   Войти и проверить личные сообщенияВойти и проверить личные сообщения   ВходВход 

Ukraincy cenia w Polsce to, na co my narzekamy - Newsweek

 
Начать новую тему   Ответить на тему    Список форумов Поговорим о Польше -> Polska Prasa / Dowolne media po polsku
Предыдущая тема :: Следующая тема  
Автор Сообщение
Enka



Зарегистрирован: 07.01.2005
Сообщения: 2278

СообщениеДобавлено: Ср Май 20, 2015 12:06 pm    Заголовок сообщения: Ukraincy cenia w Polsce to, na co my narzekamy - Newsweek Ответить с цитатой

Uciekają z Ukrainy przed wojną, poborem do wojska, biedą, czy korupcją. Wybierają Polskę, bo widzą w naszym kraju przyszłość. I cenią w nim to, na co my narzekamy.

Na dworcu autobusowym w Zaporożu wisi wielki billboard reklamowy: „Nowe życie i praca w Polsce!”. Kiedy w ukraińską przeglądarkę internetową wpisuje się słowa „emigracja do”, system automatycznie podpowiada: „emigracja do Polski” gdyż informacje o wyjeździe do naszego kraju są po prostu najczęściej wyszukiwane. Na Ukrainie działają już setki firm zajmujących się pośrednictwem w załatwianiu wiz, zaproszeń, pozwoleń na pracę i rejestracją spółek w Polsce, a nawet zakupem nieruchomości. Nazwy mówią same za siebie: Top-Business, West Job, New Life. Ale jest też jedna swojsko brzmiąca „Czemadan”, czyli po rosyjsku walizka, synonim wyjazdu, emigracji.


Uciec przed wojną

Według danych Urzędu ds. Cudzoziemców od ubiegłego roku liczba legalnie mieszkających w Polsce obcokrajowców zwiększyła się o 50 tys. (do 175 tys.). Ponad połowę (28,9 tys.) stanowili Ukraińcy. Jednym z nich jest 20-letni Igor. Z ojczyzny musiał po prostu wyjechać - nie zastanawiał się gdzie - byle na Zachód. Polacy mieli złą opinię w rodzinnym Doniecku a to znaczyło, że Polska musi być OK. - Skoro Rosjanie i separatyści tak źle mówią o Polakach, to warto spróbować. A poza tym język podobny do ukraińskiego - pomyślał.

Igor z Doniecka musiał po prostu wyjechać. - Skoro Rosjanie i separatyści tak źle mówią o Polakach, to warto spróbować. A poza tym język podobny do ukraińskiego - pomyślałMarcin Kaliński, Newsweek.pl
Igor z Doniecka musiał po prostu wyjechać. - Skoro Rosjanie i separatyści tak źle mówią o Polakach, to warto spróbować. A poza tym język podobny do ukraińskiego - pomyślał
Na Dworcu Zachodnim w Warszawie ktoś miał go odebrać i zawieźć do akademika, bo przyjechał na zaproszenie prywatnej uczelni. Nikt jednak nie czekał - kontaktowy telefon odpowiadał uparcie, że nie ma takiego numeru zaś numer podany w ukraińskiej agencji załatwiającej polską wizę - milczał. Igor był przerażony. Zaczął nerwowo chodzić po dworcu i prosić ludzi o pomoc i ktoś w końcu się zlitował. – Jakiś Polak zauważył, że kręcę się po dworcu, dał mi pieniądze, skierował do fundacji Otwarty Dialog – opowiada Igor.

- To, że obcy człowiek mi pomógł to był pierwszy szok - wspomina. Drugim było spostrzeżenie, że ludzie na ulicach uśmiechają się. Na Ukrainie, a zwłaszcza w Donbasie zawsze patrzą spode łba.

Ale Igorowi początkowo nie było do śmiechu. Najpierw okazało się, że Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Warszawie to nie jest uczelnia marzeń. Załatwia wprawdzie wizę studencką, ale poziom nauczania w niej nie jest zbyt wysoki. – Nie po to wyjeżdżałem z Ukrainy, by mieć jedynie prawo pobytu, wizę studencką i żeby pracować na czarno – żali się. I zaciska zęby.

Igorowi początkowo nie było do śmiechu. Najpierw okazało się, że Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Warszawie to nie jest uczelnia marzeń. Załatwia wprawdzie wizę studencką, ale poziom nauczania w niej nie jest zbyt wysoki.
Marzeniem Igora są studia na Politechnice Warszawskiej na wydziale informatyki. Ale rzeczywistość jest na razie inna - praca na budowach, lub na zmywaku. Ani przez chwilę nie pomyślał jednak, że źle wybrał. Wystarczy, że spojrzy na beztroskie ulice Warszawy i przypomni sobie to, co działo się w Doniecku. Kończył technikum w tym mieście i za przywiązanie do Ukrainy dostał w kość. – Miałem przerąbane, bo dyrektor był jednym z prowodyrów separatystycznego buntu. Nauczyciele zwyczajnie mnie gnębili a uczniowie bili i prześladowali – opowiada. Wszystko dlatego, że był jednym z dwóch chłopaków, którzy otwarcie opowiadali się za Kijowem.

Rodzicom udało się przenieść do Artiomowska, oddalonego zaledwie o kilkadziesiąt kilometrów od ziem zajmowanych przez separatystów. Uciekli od wojny, ale nie dość daleko, by jej nie czuć na plecach. – Chyba wówczas uświadomiłem sobie, że Ukraina nie ma przyszłości. Kocham swój kraj i za lojalność wobec niego płaciłem wysoką cenę, ale jeśli mam być uchodźcą we własnym kraju, to lepiej być nim w bezpieczniejszym miejscu, dającym jakieś widoki na przyszłość – wyjaśnia.

Ukraiński świat

Ma rogu Nowego Światu i Świętokrzyskiej w Warszawie do niedawna jeszcze mieścił się znany lokal "Krytyki Politycznej" - Nowy Wspaniały Świat. Dziś to już Ukraiński Świat, prowadzony przez fundację Otwarty Dialog. W lokalu tętni ukraińskie życie. W ciągu dnia odbywają się kursy języka polskiego dla cudzoziemców. Przeważają oczywiście Ukraińcy. – Ludzie starsi gorzej sobie radzą, z młodymi jest dużo lepiej, chłoną wiedzę i szybko chcą się wtopić w polskie społeczeństwo – mówi Mateusz Kramek z Otwartego Dialogu. - Czasem przyjeżdżają z tobołkiem, w którym mają cały dobytek, czasem dobrymi samochodami, z gotówką. Ostatnio rośnie liczba tych ze wschodniej Ukrainy, są czasem w tak złym stanie psychicznym, że nadają się na terapię - opowiada.

Ukraińcy w Polsce nie lubią jak nazywa się ich emigrantami, bo niemal każdy powtarza, że wróci do domu jak tylko na Ukrainie się uspokoi. Nie chcą też aby nazywać ich uchodźcami. - To się kojarzy z obozami, białymi namiotami i nędzą – wyjaśnia Liuba Zajczenko, trzydziestolatka z Donbasu. – A ja zostawiłam na Ukrainie dobre mieszkanie i samochód, w Polsce chcę po prostu tylko przeczekać kryzys - dodaje.

W ubiegłym roku wnioski o przyznanie statusu uchodźcy złożyło aż 2100 obcokrajowców. To ogromny wzrost, bo w poprzednich latach takich wniosków było najwyżej po kilkadziesiąt. A jednak te liczby nie mówią wszystkiego - bo Ukraińcy mają małe szanse na status uchodźcy. Polskie władze stoją na stanowisku, że uciekinierzy z Donbasu mogą schronić się terytorium własnego kraju, np. na zachodzie Ukrainy, gdzie jest spokojnie.

Ale Zajczenko z takim podejściem do sprawy się nie zgadza: – Na Ukrainie nigdzie nie jest całkowicie bezpiecznie, trzeba zrozumieć, że dla ludzi, którzy wyjechali w strachu przed prawdziwą wojną nie będzie bezpieczny ani Kijów, ani nawet położony tysiąc kilometrów od Doniecka Lwów, boją się, że wojna ogarnie całą Ukrainę, więc granica państwa już jest jednak jakąś gwarancją – mówi.

Oksana Ładyk przyjechała do Polski rok temu, a dziś pomaga uchodźcom z DonbasuMarcin Kaliński, Newsweek.pl
Oksana Ładyk przyjechała do Polski rok temu, a dziś pomaga uchodźcom z Donbasu
Czasem jednak nawet przekroczenie granicy nie pomaga w leczeniu wojennych traum. Oksana Ładyk, która przyjechała do Polski rok temu a dziś pomaga uchodźcom z Donbasu przekonał się o tym na własne oczy. Kiedy jakiś czas temu rozmawiała w Ukraińskim Domu z rodziną, która dopiero co przyjechała do Polski z Donbasu z kilkuletnią córeczką, Nowym Światem przejechała na sygnale karetka. Słysząc to dziewczynka skuliła się z z przerażenia. – Zapytałam o co chodzi, matka powiedziała, że córeczka przywykła do tego, że kiedy wyją syreny, to trwa ostrzał artyleryjski i trzeba się chować – mówi Oksana.

Banderowcy po San

W Przemyślu ukraiński słychać na ulicach i w sklepach. Trudno się dziwić - w końcu to miasto przygraniczne. Ukraińcy przyjeżdżają tu na handel od dawna. Kiedy ponad rok temu na Ukrainie wybuchła rewolucja, w mieście zapanował strach, że za chwilę ruszy fala uchodźców. Nic takiego się nie stało, ale od wybuchu wojny w Przemyślu zaczęło pojawiać się coraz więcej młodych, wtapiających się w otocznie Ukraińców. To zaniepokoiło starszych, mieszkańców, pamiętających historyczne zadry z czasów II wojny światowej. - Po cichu Banderowcy chcą zająć nasze ziemie po San. Teraz nawet jeżdżą samochodami na polskich numerach, bo rejestrują je u nas na „słupy” – oburza się Stanisław Noga, emeryt z Przemyśla. Zaraz potem dodaje: – Mnie tam nie zmylą, stare przyzwyczajenia ich dekonspirują, jak widzę samochód z przyciemnionymi szybami, to wiem, że to Ukraińcy, choćby miał polskie blachy!

Niestety Ukraińcy sami obudzili stare demony. Jesienią 2014 r. na początku roku akademickiego grupa ukraińskich studentów z przemyskiej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej zrobiła sobie zdjęcia z czerwono-czarnymi flagami UPA w przemyskiej Galerii Sanowej. Kiedy ktoś odkrył, że opublikowali je na swoich profilach na Facebooku, w mieście się zagotowało. Ludzie zaczęli się nawzajem nakręcać, opowiadając, że to tylko początek, bo "Banderowcy idą po Przemyśl”. Zapanowała podejrzliwość wobec przybyszów ze Wschodu.

- Dla mnie Przemyśl jest przyjazny, nawet jeśli na mieście widać coraz więcej polskich narodowców, to i tak jest tu bezpieczniej niż na Ukrainie – zapewnia Igor Madej, student z Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej. Dla takich jak on historia z upowskimi flagami to był niepotrzebny wygłup. – Dla rozgorączkowanej po rewolucji, majdanie i wojnie ukraińskiej młodzieży symbole UPA mają inne znaczenie. Większość z nas dopiero w Polsce dowiaduje się, że eksponowanie ich boli i drażni Polaków – tłumaczy Madej.

Na korytarzach przemyskiej uczelni w dawnym pałacu Lubomirskich częściej mówi się po ukraińsku niż o polsku. I trudno się dziwić - w Przemyślu studiuje aż 800 Ukraińców (w całej Polsce - 24 tysiące). Na wydziale historycznym, gdzie uczy się Igor Madeja jest tylko dwóch Polaków. Reszta to Ukraińcy. Dwa tygodnie temu, między katolickimi i prawosławnymi świętami Wielkanocy na uczelni było pusto. Ukraińscy studenci mieli wolne i wyjechali do domu. Igor został w Przemyślu. – Póki trwa wojna, nie wrócę na Ukrainę – mówi. W rodzinnych Czerniowcach skończył szkołę średnią o profilu wojskowym. Boi się, że jak wróci to dostanie powołanie do armii.

– Nie chcę iść na wojnę, bo tam jest rzeź. Słyszałem od kolegów jak jest na froncie: żołnierze są nieprzygotowani, źle dowodzeni. Sorry, ale jestem jedynakiem i nie zamierzam głupio zginąć – tłumaczy. Zaraz potem gęsto się tłumaczy, że nie jest tchórzem, ale po prostu trzeźwo myśli. - W Czerniowcach brałem udział w protestach, popierałem majdan, ale jak zobaczyłem, że po rewolucji znowu rządzą oligarchowie to straciłem nadzieję - dodaje.

Igor nie wierzy, że wojna skończy się szybko a Ukraina będzie normalnym krajem. Chce więc skończyć studia w Polsce, nauczyć się kilku języków obcych a potem wyjechać dalej na Zachód, najlepiej w ramach jakiegoś stypendium. Jeśli wróci na Ukrainę, to za jakiś czas i jako dobrze wykształcony fachowiec. – Bo jeśli mamy robić Europę, najpierw musimy ją zbudować w nas samych, a na to trzeba czasu – tłumaczy.

Kozacki zapał

Mówili mu, żeby uważał na polską policję. Zapewniali, że z Polakami różnie bywa, że niby lubią Ukraińców, ale są przeczuleni na punkcie historycznych animozji. Stepan Hawryluk z Połtawy postanowił jednak spróbować. Pierwszy raz przyjechał do Polski na rekonesans w ubiegłym roku. – Boże, jakie w tej Polsce macie równe drogi, jaką uprzejmą policję, jaki porządek panuje w waszym w kraju, jak tu czysto! – wspomina dziś biznesmen. Kiedy wrócił, podjął mocne postanowienie: wyjedzie do Polski na stałe, z całą rodziną.

Na Ukrainie prowadził dwa sklepy i kawiarnię. Nie był może milionerem, ale pewien kapitał zgromadził. Teraz chce otworzyć jakiś biznes w Polsce. Szuka mieszkania. Może w Warszawie, a może w Gdańsku. Jest zdziwiony, że ceny nieruchomości są często niższe niż na Ukrainie. Ma głowę pełną pomysłów. Może mobilne kawiarnie, świeża kawa z samochodów na ulicy? Na Ukrainie takich pełno a w Polsce tego nie ma? Może warsztat samochodowy?

Hawryluk wie, że nie tylko on wiąże swą przyszłość z Polską, że przenosi się tam coraz więcej drobnych przedsiębiorców z Ukrainy. Tac jak on przekonali się, że w Polsce jest po prostu łatwiej - firmę zakłada się szybko i tanio, wystarczy półtora tysiąca euro. W urzędach wszystko idzie sprawniej. No i reguły jasne - nie trzeba płacić bandytom. W czasach Janukowycza opłacał się miejscowej klice. Milicjanci przychodzili do niego po prostu po haracz. Dlatego wspierał rewolucję w Kijowie, także finansowo.

Jeśli chodzi o Ukrainę - złudzenia stracił. Kiedy upadł reżim Janukowycza, cieszył się jak dziecko. Wierzył, że zaczyna się nowa Ukraina. - Wiedziałem, że będzie ciężko, bo Rosja nie odpuści, jednak ufałem, że przynajmniej ukraińska solidarność z majdanu utrzyma się, że podejmiemy wspólny wysiłek by zmienić kraj, bo po to przecież zaczęliśmy walkę – opowiada. Stało się inaczej. Zamiast jednego milicjanta, po haracz do jego sklepu przychodziły ostatnio różne, uzbrojone i umundurowane typki, twierdząc, że są z frontowych batalionów. Kiedy szedł coś załatwić do urzędu, spotykał się z taką samą skorumpowaną administracją jak wcześniej. – Załamałem się, kiedy po łapówkę przyszedł do mnie ten sam milicjant, co przed rewolucją i powiedział, że stawki wzrosły, bo on awansował i jeszcze się śmiał, że chyba na głowę upadłem, jak myślałem, że coś się zmieni – opowiada. I dodaje: - Wy Polacy możecie dużo na nas skorzystać, bo mamy kozacki zapał i potrafimy szybciej od was działać, ale musicie nas pilnować, żebyśmy za bardzo wam nie zepsuli państwa, bo my wiele potrafimy wszystko schrzanić, jak się nam na zbyt dużo pozwoli.


http://polska.newsweek.pl/ukraincy-w-polsce-co-robia-w-polsce-imigranci-z-ukrainy,artykuly,361882,1,2.html

_________________
Регистрация фирм, консультации по вопросам ведения бизнеса в Польше, консультации по бухгалтерским вопросам, переводы mrscyferka@gmail.com, тел/вайбер/вацап +48 504 520 308
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
golem



Зарегистрирован: 17.03.2006
Сообщения: 10861

СообщениеДобавлено: Ср Май 20, 2015 12:41 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Bezsprzecznie liczba Ukraińców w Polsce gwałtownie rośnie. Jeszcze niedawno rosyjski słyszało się na ulicy /Poznania/ rzadko. Teraz bardzo często. Nie są to Rosjanie więc zostają Białorusini i Ukraińcy. Sądząc po rejestracjach przeważają Ukraińcy.
Tendencja jest wzrostowa i chyba będzie miała stały charakter. Wojna na Ukrainie potrwa jeszcze długo , podobnie jak kryzys gospodarczy.

_________________
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Enka



Зарегистрирован: 07.01.2005
Сообщения: 2278

СообщениеДобавлено: Ср Май 20, 2015 1:33 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

W Warszawie jest ich bardzo dużo. Jak na razie nie odczuwam, żeby się coś w zwiazku z tym zmieniło. Oprócz tego, że częściej słychać rosyjski na ulicy i ceny tłumaczeń spadły Smile[/list]
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
golem



Зарегистрирован: 17.03.2006
Сообщения: 10861

СообщениеДобавлено: Ср Май 20, 2015 3:05 pm    Заголовок сообщения: Ответить с цитатой

Nie oczekuję żadnych zmian. Może na rynku pracy. Sporo jest studentów z Ukrainy. W ogóle przeważają ludzie młodzi. Kolega w biurze zatrudnił dziewczynę /na stanowisku prawnika/ . Jest naprawdę dobra. Znajomy ma w firmie informatyka z Ukrainy. Też sobie chwali. Wcześniej tego nie było . Na tym terenie rosyjskojęzycznych było bardzo mało.
_________________
Вернуться к началу
Посмотреть профиль Отправить личное сообщение
Показать сообщения:   
Начать новую тему   Ответить на тему    Список форумов Поговорим о Польше -> Polska Prasa / Dowolne media po polsku Часовой пояс: GMT + 1
Страница 1 из 1

 
Перейти:  
Вы не можете начинать темы
Вы не можете отвечать на сообщения
Вы не можете редактировать свои сообщения
Вы не можете удалять свои сообщения
Вы не можете голосовать в опросах
Вы не можете вкладывать файлы
Вы не можете скачивать файлы


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group